wtorek, 25 kwietnia 2017

OK Jaanu (2017) - przeciętny nie znaczy zły







Gatunek: romans
Kraj produkcji: Indie
Język: hindi
Czas trwania: 2 godz. 15 min.
Premiera: 13 stycznia 2017
Reżyseria: Shaad Ali
Scenariusz: Gulzar, Mani Ratnam
Oparty na: O Kadhal Kanmani (2015, w reżyserii Mani Ratnam)
Występują: Aditya Roy Kapur, Shraddha Kapoor
Produkcja: Karan Johar, Hiroo Yash Johar, Mani Ratnam, Apoorva Mehta
Muzyka: A.R. Rahman
Studio: Fox Star Studios
Budżet: ₹27 crore
Box Office: ok. ₹41.04 crore

Aditya (Aditya Roy Kapur) i Tara (Shraddha Kapoor) poznają się na ślubie wspólnej znajomej. Oboje są młodzi, piękni i utalentowani, dlatego myślą przede wszystkim o karierze; Tara zamierza kontynuować studia w Paryżu, Aditya planuje wyjazd do Los Angeles. Romanse to dla bohaterów jedynie sposób na miłe spędzenie czasu, chociaż więc doskonale się ze sobą czują, postanawiają spotykać się bez zobowiązań. Okazuje się jednak, że nie jest to takie proste.



OK Jaanu byłam ciekawa głównie ze względu na duet Adityi i Shraddhy. Zachwycili swoją chemią na ekranie cztery lata temu w kinowym hicie Aashiqui 2. Dodatkowo do OK Jaanu zachęca ścieżka dźwiękowa skomponowana przez A. R. Rahman oraz śliczne plakaty. Nie wiem z jakiego powodu, ale miałam pewne obawy co do tego filmu, jak się okazało, tym razem nie były tak do końca bezpodstawne.
OK Jaanu to bardzo nowoczesna produkcja. Film opowiada o życiu współczesnych dwudziestoparolatków. Główny bohater, Adi (Aditya Roy Kapur) to wyrośnięte dziecko, które nie wie jeszcze czego chce od życia. Jedynym pewnikiem jest to, że nie w głowie mu ustatkowanie się, marzy przede wszystkim o realizowaniu się w swojej pasji, czyli tworzeniu gier komputerowych. Podobne podejście do życia ma Tara (Shraddha Kapoor), która marzy o studiowaniu architektury w Paryżu i absolutnie nie wieży w instytucję małżeństwa.
 Kiedy tych dwoje się spotyka, zaczyna między nimi iskrzyć. Nie chcą poważnego związku, ale mimo wszystko postanawiają się związać do czasu, kiedy ich życie przybierze właściwy obrót i zaczną się realizować, jedno w Los Angeles, a drugie w Paryżu. Szybko okazuje się, że życie we dwójkę również może być przyjemne i oboje zaczynają wątpić w swoje dotychczasowe cele, tym bardziej, kiedy nieubłaganie zbliża się czas rozstania.
Film pozostawia po sobie miły wydźwięk. Jest idealny na nudny wieczór, nie dłuży się, a historia jest bardzo przyjemna. W sumie na tym pochwały dla OK Jaanu się kończą. Zabrakło tu polotu i jakiejś iskry, która wciągnęła by mnie w przedstawiony świat. Historię śledzi się z uwagą, ale nie okazała się ona dla mnie na tyle dobra, aby utożsamić się z jej bohaterami i przeżyć głębiej towarzyszące im uczucia. Jest zwyczajna, ot przyziemne życie dwójki współczesnych młodych ludzi. Filmowi zabrakło trochę dynamiczności. Rozpoczyna się fajnie, ale później wieje mocną przeciętnością. Jest też kilka naprawdę ciekawych scen, ale ostatecznie w całokształcie czegoś mi zabrakło.
Aditya i Shradha wyglądają razem na ekranie cudownie, wizualnie tworzą wręcz parę idealną. Niestety, w ich duecie pojawiło się kilka zgrzytów, gdzieś zagubiła się ta chemia z Aashiqui 2. W OK Jaanu stworzyli uroczy duet, ale w niektórych momentach czegoś mi tu zabrakło.
Sami aktorzy, oboje wypadli bardzo dobrze. Pasowali do swoich postaci. Niestety, nie były to postacie wymagające specjalnego talentu, czy zaangażowania, ot zwykli ludzie, trochę mało barwni, których łatwo było wykreować.
Z obsady najbardziej zapadł mi w pamięci Naseeruddin Shah jako Gopi Shrivastava oraz Leela Samson jako żona Gopiego. Stworzyli świetne drugoplanowe postacie. W ogóle ich wątek był niezwykle przyjemny.
Plusem produkcji jest wpadający w ucho soundtrack. Czuć tu rękę A. R. Rahmana. Szczególnie podoba mi się tytułowa piosenka, jest świetna, moim zdaniem najlepsza z całej ścieżki dźwiękowej. "Enna Sona" jest przepiękna, nie pierwsza już zaczerpnięta z pendżabskiego hitu "Kinna Sohna Tenu Rab Ne Banaya". Podoba mi się też utwór "Kaara Fankaara" oraz "The Humma Song", chociaż ta druga jest wepchnięta do filmu trochę na siłę.
OK Jaanu nie zachwyciło mnie za specjalnie, ale miło spędziłam czas podczas seansu. To, że film jest przeciętny, nie oznacza, że jest zły. Nie samymi hitami człowiek żyje i czasami miło jest się odstresować z miłym, aczkolwiek przeciętnym filmem. Jeśli nie szukacie ambitnego seansu, a czegoś zwyczajnego, po ciężkim dniu, OK Jaanu sprawdzi się idealnie. Ode mnie dostaje porządne 4/6.


Obsada:
  • Adi Gunjal - Aditya Roy Kapoor
  • Tara Agnihotri - Shraddha Kapoor
  • Gopi Srivastava - Naseeruddin Shah
  • Charu - Leela Samson
  • Matka Tary - Kitu Gidwani
  • Brat Adiego - Vijayant Kohli
  • Jennifer - Vibhoutee Sharma
  • Szef Adiego - Pralhad Kakkar
  • Bhatia - Jasmeet Singh

Ciekawostki:
  • Film to remake tamilskiego O Kadhal Kanmani z 2015 roku.
  • To drugi, po Aashiqui 2 (2013), wspólny film duetu Shraddha-Aditya.
  • "The Humma Song" to cover piosenki o tym samym tytule z tamilskiego filmu Bombay (1995), gdzie muzyka również została skomponowana przez A.R Rahmana.

Piosenki:



















Cytaty:

Nigdy nie przegap właściwego pociągu, nawet jeśli nie masz biletu.

Kiedy dwoje zakochanych ludzi mieszka razem, przyzwyczajają się do siebie. I kiedy nadchodzi czas rozstania, nie możesz zdecydować czy to nawyk, czy miłość. 

Adi: Chcesz coś zjeść?
Tara: Chcę zjeść ciebie.
Adi: Niemożliwe. Dziś jest wtorek. A ty nie jesz mięsa we wtorki. 

20 komentarzy:

  1. Mi się ta zwyczajność właśnie podobała. ;) I to jeden z nielicznych przypadków, gdzie podoba mi się zarówno oryginał, jak i remake, na tym samym poziomie. ;D Do obu produkcji wiele razy wracałam i pewnie jeszcze wrócę, bo mają w sobie coś uroczego. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oryginał mam w planach, ale wstrzymam się, aż wrażenia po Ok Jaanu trochę się zatrą, żeby nie porównywać tych dwóch filmów na każdym kroku :)

      Usuń
  2. Mam podobne zdanie, co koleżanka wyżej, Amanda. Zwyczajność przypadła mi do gustu. Bez żadnego urozmaicenia, coś normalnego. Uważam, że zarówno oryginał jak i remake wyszły bardzo fajnie, ogląda się przyjemnie. Do tego niesamowite ścieżki dźwiękowe obu wersji, choć przyznam, że częściej wracam do soundtracku OK Jaanu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i zapomniałam dodać, że pięknie tu u ciebie. Cudowny nagłówek <3

      Usuń
    2. Koniecznie muszę nadrobić oryginał w takim razie, bo coraz bardziej jestem go ciekawa ;)

      Usuń
  3. Jeszcze nie oglądałam remake'u, ale mam w planach nadrobić tę zaległość. Jakoś trudno jest mi się zabrać za tę produkcję, gdyż w pamięci mam jeszcze oryginał. Pamiętam, że film mi się spodobał, polubiłam go właśnie za tę codzienność i zwyczajność. Nic szczególnego nie pokazano, ale tak jak napisałaś, nie samymi hitami człowiek żyje. :P Mam ogromny sentyment do oryginału, ale kiedyś na pewno obejrzę remake, żeby porównać sobie te dwie produkcje. :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie mam na odwrót - ciężko zabrać się za oryginał, skoro ma się remake w pamięci ;)

      Usuń
  4. Prześliczny nagłówek *_* Napatrzeć się nie mogę! 💕
    Ok Jaanu należy do listy moich ulubionych filmów. Przyjemnie oglądało mi się tą historię :) W swojej prostocie ma coś urzekającego :) Ścieżka dźwiękowa bardzo ładna, chociaż niektóre piosenki nie zapadły mi w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) U wszystkich na blogach zmiany więc i mnie natchnęło, żeby trochę pozmieniać :P

      Usuń
  5. Ok Jaanu to film, którego bardzo wyczekiwałam. Duet Adityi i Shraddhy, który pokochałam za Aashiqui 2, w końcu ponownie razem po czterech latach. Bałam się, że nie zachwycą mnie tak jak tam, ale na szczęście tutaj wypadli razem bardzo słodko (jednak mojego uwielbienia do Aashiqui 2 nie przebili). Historia owszem jest zwyczajna, ale mnie to właśnie urzekło. Oboje wypadli dobrze, a ścieżka dźwiękowa jest przyjemna dla ucha, "Enna Sona" i "Jee Lein" są moimi ulubieńcami :)
    Polecam Ci jak najszybciej zapoznać się z pierwowzorem, jestem pewna, że również przypadnie Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + Przepiękny wygląd bloga! Nie mogę się napatrzeć *-* :)

      Usuń
    2. Aditya i Shraddha "Aashiqui 2" nie przebili, ale sceny z ich udziałem i tak były super ;)
      Koniecznie muszę nadrobić oryginał.

      Usuń
  6. Kino Bollywood znam dość słabo :) chyba spróbuję zapoznać się z tym filmem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ok Jaanu" to dość nowoczesna produkcja, więc myślę że nie tylko dla fanów kina typowo bollywoodzkiego :)

      Usuń
  7. Wiesz, normalnie nie przepadam za tego typu kinem, ale obejrzałam już chyba wszystkie możliwe romanse i chyba potrzebuję czegoś nowego :) tak więc chętnie zobaczę ten film i liczę na to, że mnie wciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować i mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  8. Niecierpliwie wyczekiwałam "Ok Jaanu". Nie powiem, obawiałam się troszeńkę, że nie będzie zaskakiwał, ale ja wprost uwielbiam przeciętne i przewidywalne filmy! :D Tak, więc niedługo "Ok Jaanu" zagości na moim ekranie <3 Soundtrack lubię, ale dużego wrażenia na mnie nie zrobił. Najbardziej polubiłam "The Humma Song" Obsada bardzo zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałabym. Skleroza :D Piękny wygląd bloga, a nagłówek boski! <3

      Usuń
    2. Właśnie mnie też najbardziej do "Ok Jaanu" zachęciła obsada ;) Jestem ciekawa czy film Ci się spodoba. Liczę na recenzję na blogu ;P

      Usuń
  9. Również tak jak wyżej, przypadła mi do gustu ta zwyczajność. Historia prosta, bez szczególnych zwrotów akcji, ale bardzo mi się podobała. Film ogląda sie przyjemnie i na pewno nie raz do niego wrócę. Aditya i Shraddha stworzyli uroczy duet. Choć największy plus to soundtrack. Uwielbiam wszystkie piosenki, choć piosenka tytułowa i The Humma Song podobają mi sie najbardziej. Ale też i Enna Sona jest naprawdę piękna. :D

    OdpowiedzUsuń