Post Top Ad

poniedziałek, 7 maja 2018

'Padmaavat' (2018)

Gatunek: dramat, historyczny, romans
Kraj produkcji: Indie - bollywood
Język: hindi
Czas trwania: 2 godz. 44 min.
Premiera: 25 stycznia 2018
Reżyseria: Sanjay Leela Bhansali
Scenariusz: S. L. Bhansali, Prakash Kapadia
Występują: Deepika Padukone, Shahid Kapoor, Ranveer Singh
Muzyka: S. L. Bhansali, Sanchit Balhara
Budżet: ₹215 crore
Box Office: ok. ₹585 crore

Fabuła:
Władca Mewaru, Ratan Singh (Shahid Kapoor) poślubia piękną i inteligentną księżniczkę Padmavati (Deepika Padukone). Opowieści o jej niebywałej urodzie docierają do okrutnego Sułtana Delhijskiego, Alauddina Khilji (Ranveer Singh). Zaślepiony obsesją zdobycia Padmavati, postanawia napaść na fort Chittor.
~✽~

PADMAVATI A PADMAAVAT

Dwa tytuły, tyle szumu o zmianę, ale na czym właściwie polega różnica? O ile obydwa słowa brzmią bardzo podobnie, to w odniesieniu do tytułu filmu Sanjaya Leela Bhansaliego zyskują całkowicie odmienne znaczenia. Padmavati odnosi się do imienia głównej bohaterki, legendarnej królowej Radźputów, żony króla Ratana Singha. Ten tytuł sugeruje więc, że będzie to film o królowej. Ale dlaczego właściwie cenzura nakazała zmienić tytuł filmu? Padmaavat jest adaptacją poematu szesnastowiecznego twórcy Malika Muhammada Jayasiego o tym właśnie tytule. W dziele mowa o Delhijskim władcy Alauddinie Khilji, który usłyszawszy o niebywałej urodzie żony władcy Mewaru, królowej Padmavati, postanawia ją zdobyć. Aby ochronić się przed wrogiem, który atakuje bramy królestwa, królowa i inne kobiety dokonują aktu dźauharu – rytualnego samospalenia. Tytuł Padmaavat ma więc na celu zwrócenie uwagi widza, że film jest adaptacją tego poematu.
 

PADMAAVAT W BLASKU KONTROWERSJI

Obserwując premiery minionego roku nie dało się przeoczyć odroczonej w czasie premiery Padmaavat. O kontrowersjach wokół filmu pisano również w naszych polskich mediach, więc każdy kto choć trochę interesuje się kinem indyjskim musiał o tym słyszeć. Początkowo film pod nazwą Padmavati miał wejść na ekrany 1 grudnia 2017 roku. Niestety, w związku z licznymi przeszkodami, o których rozpisywano się w mediach, premiera filmu została przesunięta na czas nieokreślony. Spekulowano nawet, jakoby film ostatecznie nie miał ujrzeć światła dziennego.
Zaczęło się od zniszczenia planu filmowego przez radźpucką organizację Karni Sena, a kończyło na groźbach i wyznaczaniu nagrody za głowę Deepiki Padukone i Sanjaya Leela Bhansali. Zapytacie pewnie, czym spowodowane były te wszystkie protesty. A ich powód tak właściwie wspina się na nowe wyżyny absurdu. Otóż, ów organizacja zarzucała reżyserowi, że szarga dobre imię ich księżniczki, twierdząc, jakoby w filmie miała być scena, w której Padmavati ma erotyczny scen z najeźdźcą Ratanem Singhem w roli głównej. Co ciekawe, te zarzuty (całkowicie bezpodstawne) pojawiły się na długo przed premierą filmu, zanim widział go ktokolwiek poza ekipą filmową.
Ostatecznie, cenzura przepuściła film, dodając na początku kilka komunikatów o tym, że film nie zachęca do praktykowania samopodpalenia, jest fikcją i nawiązuje nie do historii, a do poematu,  zmieniając przy tym tytuł na Padmaavat.
Po premierze było już jasne, że zarzuty radźpuckiej organizacji były całkowicie bezpodstawne, a sama organizacja cichaczem wycofała się z protestów.
Nie mniej, kontrowersje na pewno przyczyniły się do sukcesu kasowego Padmaavat. Chociażby u nas w Polsce, był to chyba jeden z najdłużej wyświetlanych filmów indyjskich, również w rekordowej liczbie kin. Nic dziwnego. Wszystkich interesowało o co właściwie radźpucka organizacja zrobiła tyle szumu. Okazało się jednak, że całkowicie o nic. Warto wziąć pod uwagę również, że poszło o królową Padmavati, która jest postacią fikcyjną. Historycy są zgodni, że o ile Alauddin Khilji i Ratan Singh to postacie historyczne, tak nieziemsko piękna królowa zaistniała tylko w wyobraźni poety.
  

PADMAVATI I JEJ ZACNY MAŁŻONEK

Oglądając film, takie też jest nasze wrażenie o Padmavati. Bardziej niż człowieka z krwi o kości przypomina postać ze snu. Poznajemy ją ganiającą po pięknym lesie, z łukiem z ręku, ścigającą uroczego jelonka. Choć niejednokrotnie chwali się ją nie tylko za urodę, ale również za inteligencję, odwagę i bystrość umysłu, to Padmavati nadal pozostaje kobietą w pełni zależną od mężczyzn. Nie jest to silna bohaterka, na jaką reżyser chciał ją wykreować. Padmavati, chociaż doradza swojemu mężowi, nadal jest w pełni od niego zależna; pyta nawet o zgodę na wykonanie dźauharu, sygnalizując tym samym, że jej życie należy do niego. Daleko jej do silnych, wychwalanych bohaterek jakie wykreował Srisaila Sri Rajamouli w Bahubali
Jej mąż Ratan Singh, jest tak nudny, i wyidealizowany że ciężko było w ogóle tolerować tą postać. Bez przerwy rzuca wyniosłe teksty o odwadze Radźputów i o swoim honorze. Żonę traktuję jak boginię, a swoich zaufanych ludzi jak rodzinę. Zamiast wygranej wbrew swoim zasadom, woli honorową śmierć na polu walki.
Shahid Kapoor był w tej roli tak sztywny, jakby połknął kij od szczotki. Bez przerwy tylko wypinał dumnie pierś i bez przekonania wygłaszał wyniosłe i zalatujące sztucznością monologi. Między nim a Deepiką chemia była zerowa, więc ich wspólne sceny nie wywoływały większego zainteresowania. 
Sama panna Padukone niestety też nie zachwyciła. Była strasznie sztywna i chyba biorąc przykład ze swojego ekranowego męża, również wygłaszała patetyczne mowy bez cienia przekonania.
  

W ŚWIECIE ALLAUDDINA KHILJI

Śmiało można stwierdzić, że aktorstwo w Padmaavat ratuje Ranveer Singh. Świetnie bawił się w roli złego Alauddin Khilji. Jego postać jest niezwykle charyzmatyczna i oglądać ją na ekranie to czyta przyjemność. Ranveer częściej powinien stawiać na takie role. Alauddin Khilji to postać podstępna, całkowicie nieprzewidywalna i pieklenie irygująca. O ile w Padmaavat nie brakuje nudnych momentów, tak gdy tylko Ranveer wkracza na ekran, od razu robi się ciekawej. 
Jego postać to nietypowy zbir. Władca ogarnięty żądzą posiadania wszystkiego co piękne. Kiedy dowiaduje się o istnieniu Padmavaati, pragnie jej, nawet jej nie widząc.Właściwie Alauddin przez cały film nie ma okazji tak naprawdę poznać Padmavaati, ale wyobrażenia na jej temat popychają go do walki. To typ diametralnie różny od Ratana Singha, który w głębokim poważaniu ma honorowe zwycięstwo, bezbożnik i mięsożerca, smarujący twarz krwią i noszący skóry zwierząt. 
Z jego postacią związane jest też sporo ciekawych, pobocznych wątków i bohaterów. Interesująco ukazano relacje Alauddina Khilji z jego wiernym sługą Malikiem Kafurem (Jim Sarbh). Dla tego wątku jestem pełna podziwu, został ukazany z pewną dozą tajemniczości, nie nachalnie - właściwie nie wiemy kim Malik jest dla Allauddina. Reżyser pozwolił widzowi wysnuć własną teorię na temat ich relacji.
Ciekawą postacią była też żona Alauddina, Mehrunisa. Do końca nie mogłam rozgryźć jej postaci i żałuję, że nie rozszerzono trochę jej wątku. Muszę też pochwalić Aditi Rao Hydari, która pokazała klasę na ekranie. Wielka szkoda, że nie wykorzystano tego potencjału, znacznie ograniczając jej czas na ekranie.
  

ŻEBY NIE PRZYNUDZAĆ: W SKRÓCIE

Padmaavat jest widowiskiem, jakiego można się spodziewać po filmie reżyserii Sanjaya Leeli Bhansaliego. Piękne stroje, scenerie i wszechobecny przepych cieszą oko. Fani jego reżyserii, znajdą tu wszystko za co jest kochany... i nic poza tym. Na początku ciekawa historia Padmaavat, z każdą minutą zaczyna nudzić, nasuwa się wręcz wrażenie, że zatacza koło i będzie trwać wiecznie. Film jest stanowczo zbyt długi, jak na to co chciano w nim przedstawić.
Zakończenie również pozostawia po sobie dziwne wrażenie. Chociaż reżyser (przed premierą) cały czas podkreślał, że film w żadnym wypadku nie kultywuje dźauharu, scena końcowa całkowicie temu przeczy. Bhansali nadaje rytuałowi samospalenia niebezpiecznej podniosłości. Nie do końca rozumiem co chciał przekazać takim zabiegiem. Pompatyczna mowa Padmaavati, teatralne podpalanie stosu i pełne dumy twarze Radźputek idących do ognia, a wśród nich kobieta ciężarna, a nawet gdzieś przewinęła się twarz dziecka. Scena ta dziwnie obudziła we mnie niepokój, a z tyłu głowy zapaliła mi się czerwona lampka, ostatecznie pozostawiając po sobie niesmak.
Moja opinia niebezpiecznie nabiera negatywnego wydźwięku, więc na koniec jeszcze trochę Padmaavat pochwalę. To naprawdę piękne widowisko. Bhansali ponownie zachwyca tym, co u niego cenię, pięknymi strojami, scenografią, baśniowym klimatem i cudowną muzyką. Ostatecznie warto rozważyć sięgnięcie po Padmaavat dla niezastąpionego Ranveera Singha w negatywnej roli.

Ocena: 4/6
Obsada:
  • Padmavati - Deepika Padukone
  • Ratan Singh - Shahid Kapoor
  • Alauddin Khilji - Ranveer Singh
  • Mehrunisa - Aditi Rao Hydari
  • Malik Kafur - Jim Sarbh
  • Jalaluddin Khilji - Raza Murad
  • Nagmati - Anupriya Goenka
  • Bijuriya - Anuj Khurana
  • Itaat Khan - Vibhav Roy
  • Gora Singh - Ujjwal Chopra

Ciekawostki:
  • Jest to pierwszy film hindi zrealizowany w formacie IMAX® 3D.
  • Plan filmu był wielokrotnie niszczony przez wandali.
  • Hrithik Roshan, Fawad Khan i Shahrukh Khan byli brani pod uwagę do roli Ratana Singha, ale odmówili, angaż otrzymał Shahid Kapoor.
  • Jaya Bachchan zarekomendowała Aditi Rao Hydari do roli Mehrunisy.
  • Mimo, że po licznych kontrowersjach, film ostatecznie otrzymał certyfikat, nie został wydany w Radżastanie i Haryanie. 
  • Mówi się, że Ranveer Singh zamknął się w swoim domu na 21 dni, aby odpowiednio przygotować się do roli Alauddina Khilji. 
  • Piosenka "Ghoomar" została zmodyfikowana graficznie - wedle życzenia rady cenzorskiej zakryto nagi brzuch Deepiki.  
  • W Padmavaat, Shahid Kapoor pierwszy raz współpracuje z reżyserem Sanjayem Leela Bhansali.

Piosenki:





Gify: Tumblr

maja 07, 2018 / by / 6 Comments

6 komentarzy:

  1. W sumie zapowiada się fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z Padmaavat miałam jeden problem. Za pierwszym razem jak oglądałam, naprawdę mi się podobało. Wszystko po prostu niesamowite! Natomiast jak przystąpiłam do oglądania po raz drugi, to miałam wrażenie, że wszystko za bardzo się ciągnie.
    Na plus na pewno ścieżka dźwiękowa, postać Mehrunisy, którą bardzo polubiłam i Alauddin, bo Ranveer zagrał wprost fenomenalnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak oglądałam 'Padmaavat' to miałam trochę ograniczony czas i może dlatego od razu zauważyłam, że film strasznie się dłuży. Ale poza tym jest tam właśnie kilka wątków, które są warte uwagi. SLB jak zwykle zachwyca muzyką i scenografiami. No i Ranveer był wspaniały! :D

      Usuń
  3. Masz rację, że film to widowisko, ale w sumie nic poza tym. Trochę się ciągnie, trochę o niczym, a trochę też już mam przesyt SLB i jego pompatycznych historii. I faktycznie Ranveer jest tu najlepszy, zdecydowanie najciekawsza i najlepiej zagrana postać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że ostatnio SLB robi w kółko identyczne filmy. Mógłby się trochę wykazać czymś nowym, bo że robi widowiskowe dramaty historyczne to już wiemy ;)

      Usuń

Wrześniowe #WpadaWUcho

We wrześniu, jak co miesiąc światło dzienne ujrzało sporo nowości muzycznych. Fenomenem był zdecydowanie Ayushmann Khurrana, dzięki promoc...

Post Top Ad