wtorek, 18 kwietnia 2017

"Hum Dil De Chuke Sanam : Prosto z serca" (1999)







Gatunek: romans, dramat, musical
Kraj produkcji: Indie, Węgry
Język: hindi
Czas trwania: 3 godz. 8 min.
Premiera: 18 czerwca 1999
Reżyseria: Sanjay Leela Bhansali
Scenariusz: Sanjay Leela Bhansali, Kenneth Phillips
Występują: Salman Khan, Ajay Devgan, Aishwarya Rai
Produkcja: Sanjay Leela Bhansali
Muzyka: Ismail Darbar
Studio: Jhamu Sughand Productions, Bhansali Films
Budżet: ₹170 milionów
Box Office: ₹325 miliony

Nandini (Aishwarya Rai) jest ukochaną córką Pandita Darbara (Vikram Gokhale), wybitnego znawcy indyjskiej muzyki klasycznej. Razem z dużą rodziną mieszkają w Rann Kutch. Nandini jest dumą swojego ojca ponieważ ma wielki talent muzyczny. Pewnego dnia do rodziny przebywa Sameer (Salman Khan), chłopak o indyjsko-włoskim pochodzeniu. Jest on studentem muzyki i chce pojąć istotę muzyki pod przewodnictwem Pandita Darbara. W czasie jego pobytu Nanidi i Sameer zakochują się w sobie. Gdy ich romans wychodzi na jaw, ojciec Nandini wyrzuca go z domu. Sameer nie odpuszcza, pisze do ukochanej, jednak jego listy nie docierają do niej na czas. Nandini pod wpływem nacisku rodziców poślubia syna znanego prawnika, Vanraja (Ajay Devgan). Gdy Vanraj znajduje listy miłosne, pokazuje, że jego miłość jest bezinteresowna i postanawia razem z żoną jechać do Włoch w poszukiwaniu Sameera...



Hum Dil De Chuke Sanam to bezkompromisowy zwycięzca wielu prestiżowych nagród z 2000 roku. Zarówno w box office jak i w nagrodach pobił takie tytuły jak Baadshah z Shah Rukh Khanem, Mann z Aamirem, czy Taal z Anilem Kapoorem. Jest to rugi film stworzony przez wybitnego reżysera indyjskiego Sanjaya Leela Bhansali, przez wielu krytyków nazywany kultowym.
Atutem filmu jest bez wątpienia jego indyjskość. Hum Dil De Chuke Sanam to kwintesencja bollywoodu lat 90-tych. Idealne podsumowanie tamtych lat, ich przepychu i melodramatyczności, a także przełamanie pewnych stereotypów, związanych z happy endami.
Historia typowa dla romansów bollywoodzkich, bardzo tradycyjna. Nandini (Aishwarya Rai) to prosta, naiwna, indyjska dziewczyna, która nie wiele widziała poza murami swojego rodzinnego domu. Jej świat przewraca się do góry nogami, gdy do rodziny przybywa Sameer (Salman Khan), chłopak o indyjsko-włoskim pochodzeniu, który pobiera nauki śpiewu u ojca Nandini.
Początkowa antypatia młodych, szybko zmienia się w silne, aczkolwiek trochę naiwne uczucie. Kiedy ojciec dziewczyny dowiaduje się o jej romansie, odsyła Sameera do domu, a Nandini wydaje za mąż, za syna szanowanego prawnika, Vanraja (Ajay Devgan). Mężczyzna okazuje się uczciwym człowiekiem, bezinteresownie kochającym żonę, dlatego dowiadując się o jej niespełnionej miłości, postanawia pomóc odnaleźć jej Sameera.
Pierwsza część filmu dość naiwna, typowy do bólu bollywoodzki romans, dopiero druga część wprowadza do produkcji świeży powiew oryginalności. Właściwie największym problemem Hum Dil De Chuke Sanam jest jego długość. Film jest stanowczo za długi! Można by go porządnie skrócić, niektóre sceny były zbędne. Rozwój wątku miłosnego Sameera i Nandini jest zbyt powolny, do tego stopnia, że wręcz nudzi. Dużo ciekawiej robi się dopiero od połowy, kiedy pojawia się Vanraj.
Historia ma bardzo melodramatyczny wydźwięk, momentami aż do przesady. Mimo wszystko w niektórych ujęciach czuć rękę Sanjaya Bhansaliego, perfekcjonisty z późniejszego Devdasa. Fabuła, chociaż na początku naiwna, od razu zyskuje kultowy wydźwięk. Nie zabrakło też porządnego zakończenia, całe szczęście nie wtrącono na koniec przesłodzonego happy endu. Świetnie zostały tu przedstawione dwa typy miłości, młodzieńczej, naiwnej, burzliwej, aczkolwiek mało stałej i tej doświadczonej, codziennej, która rodzi się powoli, ale za to jest wytrwała. Jeśli spojrzeć prawdzie w oczy, związek Sameera i Nandini można nazwać dziecinnym wybrykiem, dwoje młodych, mało doświadczonych ludzi, między którymi zaiskrzyło, ale to w gruncie rzeczy nie miało prawa się przerodzić w coś stałego.
Postacie w Hum Dil De Chuke Sanam oryginalnością nie grzeszą, są raczej do bólu typowe dla starszego kina hindi, jednak w połączeniu z fabułą filmu zyskują miano kultowych.
Główna bohaterka to typowa, naiwna, indyjska gąska. Młodziutka dziewczyna, która o życiu nie ma zielonego pojęcia. Żyje tylko w czterech ścianach swojego rodzinnego domu i od razu daje się zbajerować pierwszemu lepszemu chłopcu. Postać naiwna, ale mająca swój tradycyjny urok. Aishwarya Rai wypadła bardzo dobrze, idealnie pasowała do roli Nandini. Jej gra aktorska również zasługuje na pochwałę.
Bardzo polubiłam jej duet z Salmanem Khanem. Naprawdę świetną parę razem tworzyli i była między nimi chemia! Sam Salman również wypadł całkiem nieźle. Pasował mi do roli Sameera i nawet nie wkurzał mnie tak krytycznie. Sama postać Sameera również mało oryginalna. Właściwie momentami irytująca. Ekscentryczna, dziecinna i dla mnie momentami nie zrozumiała.
Najbardziej polubiłam postać Vanraja, która w sumie również dość schematyczna i za bardzo wyidealizowana. Podobał mi się Ajay Devgn w tym wykonaniu. Jakoś mi do niego pasowało.
Mocnym atutem produkcji jest soundtrack. A piosenek jest tu naprawdę mnóstwo! Wręcz momentami było ich trochę zbyt dużo, szczególnie w pierwszej części. Zapewne ten fakt również wpływa negatywnie na długość filmu. Mimo wszystko muzyka jest tu prawdziwą perełką. Istna uczta dla fanów tradycyjnej muzyki indyjskiej. Moim ulubieńcem jest zdecydowanie cudowna "Nimbooda". Piękny jest utwór "Aankhon Ki Gustakhiyan" oraz "Chand Chupa Badal Mein". Piosenka tytułowa również jest cudowna. Właściwie cała ścieżka dźwiękowa ma swój niepowtarzalny klimat i z pewnością jest jedną z tych, do których lubię powracać.
Hum Dil De Chuke Sanam zasługuje na miano kultowego. Niebanalna historia, schematyczne, aczkolwiek zapadające w pamięć postaci, aktorstwo na wysokim poziomie i przede wszystkim przepiękna ścieżka dźwiękowa. Jest to bardzo tradycyjny, indyjski romans. Jedynym, ale poważnym problemem filmu jest źle rozporządzony czas ekranowy, przez co fabuła w niektórych momentach nudzi. Warto obejrzeć Hum Dil De Chuke Sanam, właśnie ze względu na jego indyjskość, ale nie jest to film, który specjalnie mnie zachwycił. Jest po prostu dobry.

Obsada:
  • Sameer Rossellini - Salman Khan
  • Nandini Durbar - Aishwarya Rai Bachchan
  • Vanraj - Ajay Devgn
  • Babcia (Dadi) - Zohra Segal
  • Pundit Durbar - Vikram Gokhale
  • Amrita - Smita Jaykar
  • Pani Rafilini - Helen
  • Tarun - Vinay Pathak

Ciekawostki:
  • Zdjęcia powstały w Hajdarabadzie, Mandvi, Dźodhpurze, Jaisalmerze i Gondali (Indie), a także w Budapeszcie (Węgry).
  • Reżyser Sanjay Leela Bhansali chciał, aby Madhuri Dixit zagrała Nandini w jego kolejnym projekcie "Hum Dil De Chuke Sanam", gdyż rola została napisana z myślą o niej. Jednak kontakt z Dixit był utrudniony, więc Bhansali zaoferował angaż Kareenie Kapoor po tym, jak ta nie mogła wystąpić w jego poprzedniej produkcji "Khamoshi: The Musical", jednak i tym razem Kareena odmówiła. Ostatecznie angaż powierzono Aishwaryi Rai.
  • W czasie, kiedy reżyser Bhansali poszukiwał pomysłu na swój nowy film, wydzwaniał do niego Pratap Karwat, mówiąc, że jego historia może go zainteresować. Na początku Sanjay ignorował go, jednakże kiedy w końcu zgodził się wysłuchać opowieści, tak pokochał ją, że chciał się spotkać z Pratap'em następnego dnia.
  • Most pokazany w filmie w rzeczywistości znajduję się w Budapeszcie. Reżyser obawiając się, że węgierska stolica nie będzie rozpoznawalna, pokazał te sceny jako nakręcone we Włoszech.
  • Sanjay Leela Bhansali i Ismail Darbar przez dwa lata tworzyli muzykę do filmu.
  • W rzeczywistości tytuł jest tłumaczony jako "Oddałem moje serce, kochanie", ale w świecie anglojęzycznym został wydany jako "Straight from the Heart" (Prosto z serca).
  • Po tym filmie między Aishwaryą i Salmanem nawiązał się romans. 
  • Aamir Khan, Shah Rukh Khan, Sanjay Dutt, Anil Kapoor, i Akshay Kumar byli brani pod uwagę do roli Vanraj, jednak ostatecznie rolę otrzymał Ajay Devgn. 
  • Soundtrack filmu został rewelacyjnie przyjęty przez krytyków, Vikas Bhatnagar ocenił go na 10/10 i stwierdził, że ścieżka dźwiękowa zapisze się w historii bollywood jako jedna z najlepszych.
  • Film został bardzo dobrze przyjęty przez krytyków, szczególnie ze względu na emocje ukazane w filmie, muzykę i zdjęcia oraz aktorstwo i zaskakujący występ gościnny Helen. 
  • Hum Dil De Chuke Sanam był hitem indyjskim Box Office stając się trzecim najbardziej kasowym filmem hindi 1999 roku, z zarobkiem ₹ 200 milionów. Pierwsze miejsce zajął Hum Saath-Saath Hain: We Stand United, a drugie Biwi No.1. Co ciekawe w obydwu produkcjach główną rolę również zagrał Salman Khan. 
Nagrody:
nagrody: 33 | nominacje: 10

Filmfare 2000 

  • Nagroda: Najlepszy film - Sanjay Leela Bhansali
  • Nagroda: Najlepsza aktorka pierwszoplanowa - Aishwarya Rai Bachchan
  • Nagroda: Najlepszy reżyser - Sanjay Leela Bhansali
  • Nagroda: Najlepsza choreografia - Saroj Khan  za choreografię do utworu "Nimbooda"
  • Nagroda: Najlepsze tło muzyczne - Anjan Biswas
  • Nagroda: Najlepszy piosenkarz śpiewający na podkładzie muzycznym - Udit Narayan za utwór "Chand Chupa Badal Mein"
  • Nagroda Specjalna: Nagroda im. RD Burmana dla nowego talentu muzycznego - Ismail Darbar
  • Nominacja: Najlepszy aktor pierwszoplanowy - Ajay Devgn
  • Nominacja: Najlepszy aktor pierwszoplanowy - Salman Khan
  • Nominacja: Najlepsza piosenkarka śpiewająca na podkładzie muzycznym - Alka Yagnik za utwór "Chand Chupa Badal Mein"
  • Nominacja: Najlepsza piosenkarka śpiewająca na podkładzie muzycznym - Kavita Krishnamurthy za utwór "Hum Dil De Chuke Sanam"
  • Nominacja: Najlepsza piosenkarka śpiewająca na podkładzie muzycznym - Kavita Krishnamurthy za utwór "Nimbooda"
  • Nominacja: Najlepszy piosenkarz śpiewający na podkładzie muzycznym - Kumar Sanu za utwór "Aankhon Ki Gustakhiyaan"
  • Nominacja: Najlepszy piosenkarz śpiewający na podkładzie muzycznym - Kay Kay za utwór "Tadap Tadap"
  • Nominacja: Najlepszy reżyser muzyczny - Ismail Darbar
  • Nominacja: Najlepszy tekściarz - Mehboob za utwór "Aankhon Ki Gustakhiyaan"
  • Nominacja: Najlepszy tekściarz - Mehboob za utwór "Tadap Tadap"

Międzynarodowa Indyjska Akademia Filmowa (IIFA) 2000

  • Nagroda: Najlepszy film
  • Nagroda: Najlepsza aktorka pierwszoplanowa - Aishwarya Rai Bachchan
  • Nagroda: Najlepszy reżyser - Sanjay Leela Bhansali
  • Nagroda: Najlepszy piosenkarz śpiewający na podkładzie muzycznym - Udit Narayan za piosenkę "Chand Chupa Badal Mein"
  • Nagroda: Najlepsza choreografia - Saroj Khan za piosenkę "Nimbooda"
  • Nagroda: Najlepsze zdjęcia - Anil Mehta
  • Nagroda: Najlepszy dźwięk nagrywany - Jitendra Chaudhary
  • Nagroda: Najlepszy dźwięk przegrywany - Suresh Kathuria
  • Nagroda: Najlepszy scenariusz Sanjay Leela Bhansali
  • Nagroda: Najlepsze dialogi - Amrik Gill 
  • Nagroda: Najlepsza historia - Pratap Karvat, Sanjay Leela Bhansali 

Złoty Lotos 2000

  • Srebrny Lotos: Najlepsza choreografia - Sameer Tanna, Arsh Tanna i Vaibhavi Merchant
  • Srebrny Lotos: Najlepsza reżyseria muzyczna - Ismail Darbar
  • Srebrny Lotos: Najlepsza scenografia - Nitin Chandrakant Desai
  • Srebrny Lotos: Najlepsze zdjęcia - Anil Mehta

Star Screen 2000

  • Nagroda: Najlepszy film
  • Nagroda: Najlepsza aktorka pierwszoplanowa - Aishwarya Rai Bachchan
  • Nagroda: Najlepszy reżyser - Sanjay Leela Bhansali
  • Nagroda: Najlepszy scenariusz - Sanjay Leela Bhansali & Kenneth Philips
  • Nagroda: Najlepsza piosenkarka śpiewająca na podkładzie muzycznym - Kavita Krishnamurthy

Zee Cine 2000

  • Nagroda: Najlepszy film
  • Nagroda: Najlepsza aktorka pierwszoplanowa - Aishwarya Rai Bachchan
  • Nagroda: Najlepszy reżyser - Sanjay Leela Bhansali
  • Nagroda: Najlepsza piosenkarka śpiewająca na podkładzie muzycznym - Kavita Krishnamurthy za utwór "Nimbooda"
  • Nagroda: Najlepszy piosenkarz śpiewający na podkładzie muzycznym - Udit Narayan za utwór "Chand Chupa Badal Mein"
  • Nagroda: Najlepsza historia - Sanjay Leela Bhansali, Pratap Karvat 

Piosenki:



"Nie, nie księżycu nie wychodź,
Bo moja ukochana ucieknie
Pozwól mi ukryć się w twojej zasłonie"

"Księżycu wyłonił się,
Więc każde życzenie zostanie spełnione,
W księżycową noc każdy kochanek,
Spogląda na swoją ukochaną."






"Mała cytrynko…
Przynieś mi małą, cierpką cytrynę!
Idź i przynieś mi ją!
Idź i przynieś mi cytrynę."



"Przynieś mi zielonkawą cytrynę z pola!
Zielonkawą cytrynę z pola!
Aby uchronić się przed złym okiem kochanków, tylko posłuchaj:
Przetnij kwaśną cytrynę ostrym nożem na pół!"







"Oby zuchwałość moich oczu została przebaczona
Spoglądam na ciebie tylko troszeczkę"


"Nawet po to by oddychać będę cię potrzebowała
Jestem taka niewinna oby głupota mojego serca
Została przebaczona"








"Bóg stworzył to malowidło
W pyle i kurzu
Udekorował ten obraz ogniem
Wiatrem i wodą"
"Śmiejesz się z taką żywiołowością
Jesteś cudem natury
Jesteś zniewalająca
Gdy się na ciebie spogląda
Strumienie wody prą naprzód i tańczą"





"Nawet dziś, podmuch wiatru
rozwiewa pewnie pukle twoich włosów.
Także dzisiaj, twój szal
Wciąż ześlizguje się z twojej głowy"



"Patrzę na ciebie z odległości.
Z pewnością tego doświadczasz."








"Ta dziewczyna jest mi niesamowicie bliska
Jej słowa są słodkie
Jej oczy są okrągłe
Uderzmy w bębny"
"Tak tak ten chłopak to łubuz
On zawsze mówił
On prowokuje mnie do rozmowy
Uderzmy w bębny"







"Z tego umęczonego serca
Wydobywa się ciężkie westchnienie
Zostałem ukarany za miłość do ciebie
Jaki grzech popełniłem?"




"Zostałem całkowicie zniszczony
W mojej miłości do ciebie"








"Wspaniały mężczyzna przybył do nas
Moje serce osiągnęło wieczny spokój"



"Zapalcie lampiony i śpiewajcie radosne piosenki
Moje serce ma wszystko czego chciało"






"Poluzuj trochę bracie
Pozwól mu się wznieść
Daj mu trochę wolności"



"Podejmij walkę jeszcze raz niech będzie wojna
Oby twój wzrok zawsze był podniesiony
Więc ćwicz latawiec"






"Oddałam już moje serce
Stałam się twoja
Przysięgam na ciebie"









"Pokonajmy ten zły świat
Poświęciłem się tobie
Przysięgam na ciebie"




Cytaty:

Trzeba żyć w zgodzie ze swoim przeznaczeniem.

Ludzie stają się szaleni w miłości.

Prawda jest fundamentem wszystkich związków.

Jeśli nie chcesz czegoś stracić, ukryj to wewnątrz siebie.

Życie zawsze się zmienia.

Miłość nie jest samolubna. Miłość nie jest naszym własnym szczęściem. Miłość to szczęście tych, których kochasz.

Miłość nie jest otrzymywaniem, miłość jest dawaniem.

Jest ogromna różnica w pożądaniu i zdobywaniu.


16 komentarzy:

  1. Całkowicie zgadzam się z Twoją opinią. Film jest po prostu w porządku, czasem można sobie do niego wrócić, ale niezbyt często. Ma swoje wady, a największą jest czas trwania. 3 godziny to zdecydowanie za dużo. Ale ma też zalety do których, tak jak napisałaś, należy ścieżka dźwiękowa. Naprawdę świetna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Utwór "Nimbooda" jest zachwycający :)

      Usuń
  2. Miło wspominam ten film. Bardzo go lubię. Aish i Salman bardzo dobrze wypadli. Przyznam rację - pierwsza połowa była naiwna i jak dla mnie nudna. Niektóre sceny bardzo mi się dłużyły. Za to kiedy pojawił się Ajay, zaczęłam z uwagą oglądać film. Najbardziej polubiłam właśnie jego postać. Był taki dobry i wyrozumiały. I choć do Ajaya zawsze podchodziłam neutralnie, to tutaj bardzo mi się spodobał. Ścieżka dźwiękowa typowo indyjska. Dużo tych piosenek, może dlatego połowy nie pamiętam. "Nimbooda" zawsze dźwięczy mi w uszach i ją pamiętam. Zachęciłaś do powtórki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim właśnie pierwsza połowa była stanowczo zbyt długa, no i tak jak napisałaś - naiwna, chociaż ta naiwność ma też swój urok - np. gdy Nandini myślała, że będzie w ciąży od pocałunku :D
      Ja również do Ajaya często podchodzę z dystansem, ale tutaj bardzo mi się podobał, najbardziej polubiłam jego postać z całej obsady.
      Co do ścieżki muzycznej, to mi również po pierwszym seansie (już jakiś czas temu) wydała się przeciętna i zlewała w jedno, ale jeśli poświęci się jej więcej czasu i przesłucha każdy utwór, można dostrzec jej wyjątkowość :)

      Usuń
  3. Oj tak największą wadą filmu jest jego długość. Ogólnie oceniam go pozytywnie, jest dobry, ale nie wybitny. Gra aktorska w porządku. Mnie akurat tutaj Salman irytował, a Ajay moim zdaniem był aż nazbyt porządny. Za to soundtrack bardzo lubię. Moją ulubioną piosenką jest "Chand Chupa Badal Mein" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie te postacie były dość przerysowane, główna bohaterka uniwersalna, Sameer zbyt niepoważny, a Vanraj z kolei aż za bardzo ułożony i wyidealizowany. Mimo wszystko film pozostawia po sobie pozytywne wrażenie :)

      Usuń
  4. Film mnie nie oczarował :/ Racja, największą wadą jest długość. Z piosenek żadnej nie pamiętam, chociaż przy oglądaniu filmu muzyka mnie zachwyciła :D Zaletami na pewno jest gra aktorska, chociaż Salman mnie momentami irytował oraz wyżej wspomniania ścieżka dźwiękowa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muzyka tutaj to prawdziwa perełka, bardzo tradycyjna :)
      Salman ogólnie miał taką irytującą postać :D

      Usuń
  5. Również uważam że film jest dobry, aczkolwiek nie zachwyca. Pierwsza połowa lekko nużąca, a postać Salmana niemiłosiernie irytująca :P Druga część dużo lepsza, i choć nie przepadam za Ajayem to jet to chyba jeden z nielicznych filmów w których był jak dla mnie całkiem do wytrzymania. Soundtrack bardzo ładny, choć najbardziej zapamiętałam właśnie "Nimbooda". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również często mam problem z Ajayem, ale tutaj też mi się podobał - rola dla niego wręcz idealna. A Sameer momentami był poważnie irytujący, całe szczęście, że nie trzeba go było znosić przez cały film ;D

      Usuń
  6. Szczerze? Obejrzałam ten film tylko raz, kilka dobrych lat temu i do dziś pamiętam, że był to dla mnie ogromny ból, żeby wgl dotrwać do końca. Długi czas trwania daje we znaki... :( Bardzo nie przepadam za Salmanem, jego postać irytowała mnie w każdej scenie, w które się pojawiał. :/ Wątpię, że kiedykolwiek jeszcze raz go obejrzę. :P Jednakże, co do jednego się zgodzę. Soundtrack ma wyśmienity. :) Do dziś nie raz wracam sobie np. do piosenki "Nimbooda". :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również pierwszy raz oglądałam ten film kilka lat temu i nie zachwycił mnie. Ale za drugim razem, na potrzeby recenzji, jakoś bardziej do mnie trafił, chociaż jego długość nadal działa na niekorzyść.
      Co do Salmana, to po obejrzeniu z nim kilka fajnych filmów, zaczęłam go przynajmniej tolerować, ale nie ma szans żeby kiedykolwiek został moim ulubieńcem ;)

      Usuń
  7. Uwielbiam produkcje Sanjay Leela Bhansali, widziałam wszystkie filmy jakie do tej pory zrobił oprócz tego...
    "Nimbooda" natomiast jest jedną z pierwszych piosenek indyjskich jakie miałam okazje usłyszeć i zobaczyć. Ta bezkresna radość w oczach Ash śpiewającej o cytrynce <3 Wprost cudowne!
    Z tego co widzę film mam nawet na dvd ale jakoś nigdy się nie przemogłam żeby go obejrzeć - Salman i Ajay w jednym filmie to dla mnie za dużo, nie przepadam jakoś szczególnie za żadnym z nich ;/ A czytając Twoją recenzję widzę, że dużo nie tracę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi zostały do obejrzenia jeszcze 3 filmy Sanjaya Bhansaliego, ale kiedyś z pewnością je nadrobię. Cenię tego reżysera za jego perfekcjonizm, przede wszystkim.
      "Nimbooda" jest olśniewająca, zarówno piosenka jak i wizualizacja.
      Ja również mam sporo filmów na DVD do obejrzenia ale jakoś tak zawsze odkładam je na później :)

      Usuń
  8. Może trochę wstyd się przyznać, ale mam ten film już tyle lat na DVD (z czasów, kiedy jeszcze było sporo gazetówek Bolly), a jeszcze ani razu go nie oglądałam. Ale widzę, że chyba jednak nic nie tracę, bo historia aż tak mnie raczej nie zakręci, a z obsady lubię tylko Aish, za panami niestety nie przepadam. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten problem - u mnie na półce też zalega sporo wersji gazetowych filmów, których jeszcze nie oglądałam, ale jak to mówią - co się odwlecze to nie uciecze ;)

      Usuń