Post Top Ad

czwartek, 5 października 2017

Mirchi (2013) vs. Maanikya (2014) - oryginał kontra remake


Całkiem niedawno mogliście przeczytać moją opinię o tollywoodzkim filmie Mirchi z Prabhasem w roli głównej. Dziś chciałam Wam przedstawić remake tego filmu w języku kannada, pt. Maanikya.
Indusi mają dziwną słabość do wszelkiego rodzaju remaków i sequeli. Co rusz, jakiś film odniesie sukces w Box Office, zaraz pojawiają się dwa lub trzy remaki w innych językach. Osobiście podchodzę do remaków z lekką dozą rezerwy. Dla mnie, dobry remake powinien się trochę różnić od oryginału, ta sama historia, ale opowiedziana na nowo, a niestety nagminnie zdarza się tak, że scenariusz jest identyczny, a zmieniona jedynie obsada. Rzadko sięgam po remaki filmów, które miałam okazję już oglądać, chyba że szczególnie interesuje mnie obsada, muzyka, lub  po prostu w pierwowzorze spodobała mi się historia ale realizacja już nie bardzo.
W tym przypadku do sięgnięcia po remake Mirchi zachęciła mnie @Agata_. Okazało się to też pretekstem do zrobieniu postu, o którym myślałam już od dawna, a mianowicie zestawienie oryginału i remaku. Który film i w jakich aspektach wypadł lepiej? Po odpowiedź zapraszam do rozwinięcia :)

Jak to się zaczyna... 

Włączając Maanikya byłam mile zaskoczona, że rozpoczyna się całkowicie inaczej od Mirchi. Nadpisano trochę scenariusza, dzięki czemu najpierw poznajemy Manasę oraz dowiadujemy się jak znalazła się w opałach z których nasz hiroł ją wyciąga. Przyznam, że w wersji kannada bardziej mi się podobało rozpoczęcie historii, dlatego punkt wędruje dla Maanikya!

Dobry hiroł to podstawa!


W obu wersjach główną rolę zagrali dość znani aktorzy. Prabhas, ulubieniec kina telugu i Sudeep, ulubieniec kina kannada. Ciężko obiektywnie ocenić, który lepiej sprawdził się w roli Jai'a, to już raczej zależy od nas samych, kogo bardziej polubimy. U mnie bezsprzecznie wygrywa Prabhas! Polubiłam go w Mirchi i nie mogłam się przyzwyczaić do Sudeepa w tej roli. Cały czas też porównywałam obu panów, czy to w scenach akcji, czy w tańcu i całkowicie nie chodzi tu o to, że Sudeep wypadł źle, wręcz przeciwnie, bardzo dobrze, po prostu, w moim odczuciu jakoś blado w porównaniu do Prabhasa. 

Heroina numer 1 : Manasa



Postać Manasy różniła się w tych dwóch filmach. W remaku poświęcono jej zdecydowanie więcej czasu, nie tylko na początku, ale i później miałam wrażenie że kamera częściej ucieka w jej kierunku, rejestrując jej miny i maślane oczy do głównego bohatera. Jakoś bardziej też polubiłam Ranyę Rao w tej roli.




Heroina numer 2 : Vennela\Sindhu

W tym przypadku z kolei, sytuacja jest odwrotna. Postać Venneli, którą tak polubiłam w Mirchi, w wersji kannada potraktowano po macoszemu. Odniosłam wrażenie że poświęcono jej zdecydowanie mniej czasu ekranowego. Varalaxmi w roli Sindhu średnio się sprawdziła, jakoś nie kupiłam jej w tym wykonaniu. Ale, ponieważ zerknęłam do źródeł i dowiedziałam się, że Maanikya był dopiero drugim filmem w jej karierze, zostanie jej to wybaczone :P Anushka Shetty w Mirchi stworzyła zdecydowanie lepszą kreację, no i ta chemia między nią a Prabhasem też zrobiła swoje. Natomiast w remaku chemii między Varalaxmi i Sudeepem nie było żadnej.

Kto zabezpiecza tyły, czyli o postaciach drugoplanowych


W obydwu filmach nie brakowało postaci drugoplanowych, które również były niezwykle ważne dla rozwoju fabuły. Największy kontrast rzucił mi się w oczy w przypadku postaci komediowej, a mianowicie Veera Pratapa. W oryginale tę postać zagrał kultowy komik telugu Brahmanandam, w remaku natomiast Sadhu Kokila i to zdecydowanie ten drugi pan, chociaż mi nieznany, wypadł fajniej i mniej przytłaczająco. Odniosłam wrażenie że też obcięto mu trochę czasu ekranowego, ale zdecydowanie wyszło to na plus. Różnicę zauważyłam też w postaci ojca Jai'a. Z tym, że w oryginale, odegrana przez Sathyaraj'a wypadła zdecydowanie lepiej. Ponadto lepiej w oryginale wypadł też brat Manasy, wykreowany przez Subbaraju. W sumie w obydwu filmach obsada drugoplanowo wypadła bardzo dobrze.

Sceny akcji, czyli gdzie była większa sieczka


Sceny akcji właściwie są bardzo podobne, jednak to w Maanikya można było zauważyć więcej efektów specjalnych i bajerów [na szczęście wszystko w dobrym smaku]. Okiem laika od scen akcji, choć bliźniaczo podobne, to jednak trochę podrasowane, bardziej podobały mi się te z Maanikya

Muzyczne plusy i minusy

Piosenki w remaku pojawiają się w tych samych momentach co w Mirchi. Prawie wszystkie piosenki z oryginału mają swój odpowiednik w Maanikya, poza [ku mojej rozpaczy] "Darlingey", która w Mirchi bardzo mi się podobała. W sumie obie ścieżki dźwiękowe przypadły mi do gustu, chociaż mam wraże że to do soundtracku Mirchi powrócę z większym entuzjazmem.

[kliknij w obrazek, aby przejść do youtube]

  --->  


  --->  

  --->  

  --->  

  --->  


  --->  

Co tam mówiono, czyli o dialogach 

W filmach indyjskich łzawe, motywujące, czy pouczające słowa są na porządku dziennym, dlatego przyzwyczaiłam się już zwracać uwagę na to co mówią i w jaki sposób. W Maanikya nie znalazłam nic nowego, czego nie usłyszałabym w Mirchi. Jeśli tłumaczenie mnie nie oszukało [a mam nadzieję że nie :)] to dialogi były żywcem ściągnięte z Mirchi.

Zakończenie

Zakończenie Maanikya niewiele się różni od zakończenia oryginału. Sceny są bliźniaczo podobne, jednak w Mirchi wszystko przebiegało z większym wyczuciem czasu. W Maanikya czym bliżej końca, akcja szaleńczo przyspiesza, wydaje mi się że pominięto kilka scen w drugiej części. Jak na mój gust, w przeciwieństwie do części pierwszej, w drugiej wszystko działo się zbyt szybko.

Subiektywnie, czyli przyznaję dodatkowe punkty

Który film bardziej mi się podobał? Mirchi, zdecydowanie! Być może to kwestia przyzwyczajenia do smaczków kina telugu, podczas gdy kannada jest dla mnie całkowitą nowością. A może też wina mojej słabości do Prabhasa [nie żebym narzekała :P]. Powodem może być też to, że Mirchi widziałam pierwsze i pozostał już sentyment do historii. W każdym razie , w moim odczuciu remake, niestety nie dorównał oryginałowi.

Widzieliście już Maanikya albo Mirchi
Który film bardziej Was przekonał? A może żaden nie wydaje się interesujący?
Co sądzicie o remakach w kinie indyjskim? 
Dajcie znać w komentarzach :)
października 05, 2017 / by / 7 Comments

7 komentarzy:

  1. Remake'i [nie wiem czy to prawidłowa odmiana :D] oglądam z ciekawości, nie wszystkie, ale na pewno tych produkcji, które przypadły mi do gustu. Mirchi bardzo lubię, to świetny film, ale wersji kannada nie widziałam, choć coś mi się zdaje, że się skuszę, właśnie z ciekawości.
    A jeśli chodzi ogólnie o przeróbki, ogólnie uważam, że w kinematografii indyjskiej trochę ich za dużo. Tak jak napisałaś, film odniesie sukces i od razu pojawia się mnóstwo zapowiedzi remake'ów. Powinni ich trochę ograniczyć, a postawić na oryginalne historie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się z Tobą zgadzam :) Remake'ów trochę przydużo w Indiach produkują. To w sumie sposób na łatwy zarobek, jak ktoś nie ma pomysłu na przyciągnięcie widzów oryginalnym scenariuszem :D

      Usuń
  2. Myślę, że niebawem skuszę się na Mirchi. Jeżeli mi się spodoba, sięgnę również po Maanikya. Ciekawy pomysł na post :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Mirchi Ci się spodoba :)
      Cieszę się, że wygląd przypadł Ci do gustu :*

      Usuń
  3. Też do tych odświeżeń historii podchodzę z rezerwą, bo właśnie nie widzę sensu w kręceniu tego samego filmu, jedynie z innymi aktorami. Dlatego też pewnie nie zdziwię Cię, że Maanikya w ogóle nie widziałam. Nie będę więc w stanie stwierdzić, jak to wypada w moich oczach.
    Jednak wracając do remaków, to fajne rozwiązanie było w Vinnaithaandi Varuvaayaa, tam były dwa różne zakończenia (albo i trzy, nie pamiętam), w zależności od wersji językowej. I coś jednak tam się różniło, więc byłam miło zaskoczona. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vinnaithaandi Varuvaayaa nie oglądałam, ale chętnie się przekonam na własnej skórze jak to wygląda ;)

      Usuń

Wrześniowe #WpadaWUcho

We wrześniu, jak co miesiąc światło dzienne ujrzało sporo nowości muzycznych. Fenomenem był zdecydowanie Ayushmann Khurrana, dzięki promoc...

Post Top Ad